Islandia zimą: trasa objazdowa śladami wulkanów, gejzerów i lodowcowych wodospadów

0
6
Rate this post

Z artykuły dowiesz się:

Dlaczego Islandia zimą kusi bardziej niż latem

Surowy krajobraz, cisza i poczucie „innego świata”

Islandia zimą to zupełnie inny kraj niż w lipcu czy sierpniu. Drogi są spokojniejsze, parkingi przy największych atrakcjach nie pękają w szwach, a z wielu miejsc znikają tłumy jednodniowych wycieczek. Zimowy krajobraz – czarne pola lawowe przypruszone śniegiem, sinoszare niebo, ostre kontrasty między lodem, skałą i parą z gorących źródeł – tworzy wrażenie, że człowiek przeniósł się na inną planetę.

Uderza przede wszystkim skala i surowość. Wulkany, które latem stapiają się z zielenią, zimą wycinają się ostrą linią na tle śniegu. Drogi wiodące przez pola lawowe wyglądają jak wąskie pasy asfaltu na księżycowej równinie. Dla wielu osób to właśnie zima, a nie lato, jest momentem, kiedy Islandia spełnia wyobrażenie „kraju ognia i lodu”.

Drugim atutem jest cisza. Poza Reykjavíkiem i kilkoma najpopularniejszymi punktami, na trasach objazdowych można spędzić całe odcinki drogi, mijając zaledwie kilka samochodów. Przy wodospadach czy gejzerach łatwiej stanąć w miejscu, posłuchać huku wody lub syczenia pary, zamiast walczyć o wolny punkt widokowy.

Wulkany, gejzery i lodowce w zimowej odsłonie

Większość ikon Islandii działa cały rok, jednak zimą ich odbiór jest zupełnie inny. Wodospady zyskują lodowe „ramy” – częściowo zamarznięte ściany wody otacza pancerz z sopli, a bryzgi na poboczu tworzą śliską skorupę. Skógafoss czy Gullfoss w mroźne dni wyglądają jak w połowie zatrzymane w ruchu.

Gejzery i pola geotermalne przy -5°C mają dodatkowy efekt: gorąca para odcina się grubą chmurą na chłodnym powietrzu. Krater Strokkur wybucha jak zwykle, ale zdjęcia są bardziej kontrastowe, a bulgoczące błota wyglądają jeszcze bardziej surrealistycznie, gdy wokół leży śnieg.

Lodowce i jęzory lodowcowe w zimie są „u siebie”. Choć przewodnicy działają cały rok, zimą błękit lodu jest głębszy, a lód mniej mokry niż w lecie. Dodatkowo sezon zimowy to czas na jaskinie lodowe – naturalne formy, które są zbyt niebezpieczne lub niestabilne latem. Spacer po jęzorze Sólheimajökull czy wizyta w jaskini lodowej przy Vatnajökull łączą wizualny efekt z poczuciem kontaktu z żywą masą lodu.

Plusy i minusy zimowej objazdówki

Na decyzję o wyjeździe zimą wpływają cztery główne czynniki: koszty, długość dnia, pogoda i dostępność atrakcji.

Plusy zimy:

  • mniejszy tłok przy większości atrakcji (poza okresami świątecznymi i feriami w niektórych krajach),
  • większa szansa na zorzę polarną – długi ciemny czas w ciągu doby sprzyja obserwacjom,
  • zimowe ceny noclegów często niższe niż w szczycie lata, zwłaszcza poza Reykjavíkiem i południowym wybrzeżem,
  • dostęp do typowo zimowych atrakcji: jaskinie lodowe, skutery śnieżne na lodowcach, psie zaprzęgi (w niektórych regionach),
  • bardziej wyrazisty klimat „kraju ognia i lodu”.

Minusy zimy:

  • krótki dzień – w grudniu realnie 4–5 godzin pełnego światła na południu,
  • zmienna pogoda: silny wiatr, śnieżyce, oblodzenie, nagłe zamknięcia dróg,
  • część dróg i interior (F-roads) są zamknięte, a niektóre miejsca wymagają wycieczek z przewodnikiem,
  • konieczność elastycznego planu – „sztywny” grafik łatwo się sypie przy jednym sztormie,
  • wyższe koszty auta (SUV, 4×4, dobre ubezpieczenia) niż w letniej, budżetowej objazdówce małą osobówką.

Dla kogo zimowa trasa ma sens

Zimowa objazdówka po Islandii ma największy sens dla osób, które:

  • nie boją się prowadzić auta w zimowych warunkach (wiatr, lód, śnieg),
  • akceptują, że pogoda może wymusić zmianę planu z dnia na dzień,
  • jadą głównie po wrażenia przyrodnicze, a nie po „odhaczanie” wszystkich punktów z listy,
  • mają choć minimalne doświadczenie w planowaniu podróży w surowe regiony (północ, góry),
  • chcą połączyć aktywność (spacery, wyjścia na lodowiec) z odpoczynkiem w gorących źródłach.

Lepiej wybrać lato, jeśli ktoś nie chce prowadzić zimą, źle znosi mróz i wiatr, marzy o długich trekkingach po interiorze lub o maksymalnej liczbie miejsc w krótkim czasie. Zimowa Islandia nagradza cierpliwość i elastyczność, nie lubi napiętych grafików i pośpiechu.

Realistyczne planowanie: ile dni, jaki budżet, jaki styl podróży

Przy objazdówce po Islandii zimą kluczowe są trzy decyzje: ile dni przeznaczyć na wyjazd, jaki styl podróży wybrać i jaki budżet przyjąć za realny, a nie życzeniowy. Krótka „przelotówka” na 3–4 dni z Reykjavíkiem i Złotym Kręgiem to zupełnie inny projekt niż 12-dniowa pętla Ring Road.

Modelowe warianty czasowe zimowej trasy

Da się wyodrębnić trzy najbardziej praktyczne warianty czasowe dla objazdówki po Islandii zimą.

5–7 dni: południe + Złoty Krąg

To najpopularniejszy i najbardziej sensowny czas na pierwszą zimową wizytę. Zakres:

  • Reykjavík i okolice (w tym ewentualna wizyta w Blue Lagoon lub Sky Lagoon),
  • Złoty Krąg: Þingvellir, obszar geotermalny Geysir, wodospad Gullfoss,
  • południowe wybrzeże aż do Vík lub – przy dobrej pogodzie – w stronę Höfn i laguny Jökulsárlón.

Przy 5 dniach rozsądne jest zatrzymanie się na linii Reykjavík – Złoty Krąg – Vík i powrót. 7 dni pozwala dołożyć spokojniejszy dzień przy lagunie lodowcowej i jaskiniach lodowych albo zaplanować większą rezerwę pogodową.

8–10 dni: południe + półwysep Snæfellsnes

Ten wariant rozszerza klasyczną trasę o zachód, czyli półwysep Snæfellsnes. Taki plan:

Dla konkretnej optymalizacji pomocne są praktyczne wskazówki: podróże, gdzie pokazano, jak planować trasy po obszarach o surowej przyrodzie i zróżnicowanej infrastrukturze.

  • 1–2 dni na Reykjavík i okolice,
  • 2–3 dni na Złoty Krąg i południe do Vík,
  • 2–3 dni na Snæfellsnes (klify, plaże, wulkan Snæfellsjökull w tle),
  • 1 dzień „rezerwowy” na pogodę lub spokojne powroty.

Snæfellsnes bywa zimą wymagający pogodowo (wiatr, śliskie drogi), ale przy 8–10 dniach łatwiej „przeczekać” zły front w Reykjavíku lub na południu i pojechać tam, gdy okno pogodowe się otworzy.

12–14 dni: Ring Road z zimowymi korektami

Pełna pętla Ring Road zimą to już ambitniejszy projekt. Przy 12–14 dniach można przejechać drogą nr 1 wokół wyspy, ale pod ważnymi warunkami:

  • odpuszczenie interioru i F-roads – zimą są zamknięte lub przejezdne wyłącznie dla superjeepów z przewodnikiem,
  • duży zapas na pogodę – 1–2 dni zablokowane przez sztorm wcale nie są rzadkością,
  • realistyczna liczba atrakcji dziennie – 2–3 główne punkty plus przejazd, nie 8–10.

Taka trasa szczególnie kusi osoby zainteresowane geologią i zróżnicowaniem: od wulkanów południa, przez fiordy wschodnie, po pola geotermalne w okolicach Mývatn. Trzeba jednak liczyć się z tym, że niektóre odcinki mogą okazać się czasowo nieprzejezdne.

Jak porównać koszty: auto, noclegi, jedzenie, wycieczki

Budżet zimowej Islandii zimą samochodem zależy od kilku pozycji, które różnie „rosną” przy zmianie standardu.

ElementNiższy budżetŚredni budżetWyższy budżet
Automała osobówka, ograniczone ubezpieczenieSUV 4×4, rozszerzone ubezpieczeniewiększy 4×4, pełny pakiet ubezpieczeń
Noclegihostele, proste guesthouse’ypensjonaty, hotele 2–3*komfortowe hotele, domki premium
Wyżywieniegłównie zakupy w marketach, samodzielne gotowaniemieszany model: część posiłków „na mieście”regularne restauracje, kawiarnie, bary
Wycieczki1–2 kluczowe (np. jaskinia lodowa)kilka aktywności (lodowiec, jaskinia, gorące źródła)szerszy pakiet: skutery śnieżne, jeepy, rejsy

Przy ograniczonym budżecie lepiej skrócić liczbę dni, niż rezygnować z kluczowych elementów bezpieczeństwa, takich jak solidne ubezpieczenie i sensowne auto. Samochód i pogoda to najważniejsze zmienne, od których zależy cała trasa.

Styl podróży: samodzielnie, mieszanie, czy bez auta

Możliwe są trzy główne modele zimowego wyjazdu na Islandię.

Samodzielna objazdówka autem

Najwięcej swobody, ale też największa odpowiedzialność. Wymaga:

  • regularnego śledzenia road.is i vedur.is,
  • umiejętności jazdy w śnieżycy i przy silnym wietrze,
  • elastycznego planu i rezerw noclegów z możliwością zmiany (tam, gdzie się da).

To dobry wybór dla osób, które lubią samodzielnie decydować, kiedy skręcić na dodatkowy wodospad czy pole geotermalne, oraz nie chcą być ograniczone godzinami grupowych wycieczek.

Model mieszany: auto + lokalne wycieczki

Dla wielu to najbardziej rozsądny wariant. Na łatwiejszych odcinkach (Reykjavík – Złoty Krąg – Vík) jedzie się samodzielnie, a w wymagających aktywnościach korzysta z lokalnych operatorów:

  • wyprawy do jaskiń lodowych (start z okolic Jökulsárlón lub Vík),
  • wyjścia na lodowiec z przewodnikiem (Sólheimajökull, Skaftafell),
  • skutery śnieżne na lodowcach (Langjökull, Mýrdalsjökull).

Dzięki temu część ryzyka (sprzęt, ocena warunków na lodowcu) bierze na siebie doświadczony przewodnik, a auto służy do przemieszczania się między regionami.

Podróż bez auta

Możliwa, ale ma ograniczony zasięg. Reykjavík, Złoty Krąg i południowe wybrzeże da się zwiedzić na zorganizowanych jednodniówkach. Taka opcja jest sensowna dla osób, które nie chcą lub nie mogą prowadzić zimą, ale chcą „poczuć” Islandię: zobaczyć gejzery, Gullfoss, Skógafoss, a może zaliczyć jedną wyprawę na lodowiec.

Grudzień–styczeń a luty–marzec: jak pora wpływa na plan

Teoretycznie zimowy sezon jest wspólny, ale wyjazd w grudniu to zupełnie inne realia niż w marcu.

  • Grudzień–styczeń: bardzo krótki dzień na południu, często 4–5 godzin wyraźnego światła, duża szansa na sztormy atlantyckie, ryzyko zamknięć dróg. Za to klimat „ciemnej zimy”, piękne świąteczne dekoracje w Reykjavíku, długa noc sprzyjająca polowaniu na zorzę.
  • Luty–marzec: dzień szybko się wydłuża, realnie można działać w terenie 7–9 godzin dziennie. Nadal możliwe są sztormy, ale pogoda bywa stabilniejsza, a warstwa śniegu utrzymuje efekt zimowego krajobrazu. To często najbardziej praktyczny moment na dłuższą objazdówkę.
Ośnieżona droga prowadząca ku górom w zimowej okolicy Vík na Islandii
Źródło: Pexels | Autor: Piotr Kowalonek

Zimowa pogoda na Islandii bez złudzeń

Islandzka zima jest łagodniejsza termicznie, niż sugerują zdjęcia, ale ostrzejsza, jeśli chodzi o wiatr, opady i szybko zmieniające się warunki. Średnie temperatury w okolicach Reykjavíku krążą zwykle w okolicach -2 do +3°C, jednak odczucie „jak -10” przy silnym wietrze jest standardem. Na północy bywa chłodniej, we wschodnich i zachodnich fiordach – bardziej śnieżnie.

Temperatura vs. wiatr: dlaczego „tylko -2°C” może być złudne

Prosty błąd początkujących: patrzenie tylko na słupek rtęci. Na Islandii zimą kluczowa jest kombinacja temperatury, wilgotności i wiatru.

  • Przy lekkim mrozie i prawie bezwietrznej pogodzie można komfortowo spacerować godzinami.
  • Przy +1°C, deszczu ze śniegiem i wietrze 15–20 m/s (silny wiatr w islandzkich realiach, ale jeszcze nie sztorm) odczucie temperatury potrafi spaść o kilkanaście stopni.
  • Wiatr tworzy na drogach „lodowe lustro” – w wielu miejscach nie ma klasycznego odśnieżania do asfaltu, tylko ubity śnieg i lód, który przy podmuchach szybko się poleruje.

Przy planowaniu dziennych dystansów ważniejsze od „ile stopni” jest: jaki wiatr, z jakiego kierunku i czy prognozowane są gwałtowne porywy (gusts). Prognozy na vedur.is pokazują te parametry w czytelnej formie.

Śnieg, deszcz, gołoledź: jak to wygląda w praktyce

Zimowy obraz Islandii nie ogranicza się do puszystego śniegu na skałach lawowych. Często występują miksy opadów w krótkim czasie – w ciągu jednej godziny można mieć słońce, śnieg, deszcz i zamglenie.

Typowe scenariusze na trasie:

  • Południe (Reykjavík – Vík – Höfn): częste przejściowe opady, dużo wiatru znad oceanu, częsta gołoledź, zwłaszcza o świcie i po zmroku. Śniegu bywa mniej niż na północy, ale drogi są bardziej narażone na zalodzenie.
  • Północ (Akureyri, Mývatn): niższe temperatury, więcej śniegu zalegającego dłużej. Drogi bywa, że są białe przez całą zimę, ale często bardziej „przewidywalne” niż mokry lód na południu.
  • Fiordy wschodnie i zachodnie: kombinacja stromych podjazdów, zakrętów i zasypujących się odcinków. Tu najczęściej pojawiają się czasowe zamknięcia związane ze śniegiem i lawinami.

Jeśli komunikat z road.is mówi o warunkach „slippery” lub „icy patches”, zakładaj wolniejszą jazdę i zostaw większy bufor czasu. Przy „no passage” – nie ma dyskusji, trasa jest zamknięta i trzeba czekać.

Sztormy, alerty i zamknięcia dróg

Największym realnym zagrożeniem nie jest mróz, lecz wiatr połączony ze śniegiem i ograniczoną widocznością. Islandzkie służby podchodzą do tego bardzo serio – jeśli meteorolodzy przewidują ekstremalne porywy, potrafią na kilka–kilkanaście godzin wstrzymać niemal cały ruch na danym obszarze.

Kilka zasad praktycznych:

  • Kolorowe alerty (żółty, pomarańczowy, czerwony) na vedur.is są po to, żeby się do nich stosować, a nie traktować jak „ciekawostkę pogodową”.
  • Przy czerwonym alercie w regionie, w którym planujesz przejazd, lepiej od razu przeorganizować dzień: zostać w noclegu, przenieść się do miasta dzień wcześniej, przełożyć wycieczkę lodowcową.
  • Wiatry boczne (crosswinds) są szczególnie niebezpieczne na odcinkach otwartych, bez osłony gór – np. między Selfoss a Vík.

Przykład z praktyki: wiele osób, które planowały „tylko krótki przeskok” z Vík do Höfn, spędza dodatkową dobę przy Skógafoss, bo odcinek za Kirkjubæjarklaustur jest zamknięty z powodu śnieżycy znad lodowca. To normalne, a nie pech absolutny – tak wygląda zima nad Atlantykiem.

Długość dnia i planowanie aktywności

W grudniu na południu słońce faktycznie jest nad horyzontem tylko przez kilka godzin, ale „użyteczne światło” trwa trochę dłużej – jest jasno szaro już przed wschodem i chwilę po zachodzie. Mimo to krótkie dni narzucają strukturę planu.

  • Najdalsze przejazdy i kluczowe atrakcje ustawiaj w środku dnia, gdy jest najjaśniej.
  • Łatwe odcinki (ostatnie 30–40 km do noclegu) i znane drogi miej raczej „po ciemku”, a nie przejazdy przez przełęcze.
  • Spacer pod wodospad czy dojście na punkt widokowy w śliskim terenie lepiej kończyć przed zmrokiem – orientacja w terenie zimą jest gorsza niż latem.

W lutym i marcu operowanie w terenie robi się wyraźnie prostsze – dzień wydłuża się niemal z tygodnia na tydzień. Można swobodniej planować 2–3 przystanki terenowe plus dłuższy przejazd jednego dnia.

Auto zimą na Islandii: wybór, ubezpieczenia, zasady jazdy

Samochód jest podstawowym narzędziem na zimowej Islandii – zapewnia swobodę, ale też wymaga respektu wobec lokalnych warunków. Kluczowe są trzy pytania: jaki typ auta, jaki pakiet ubezpieczeń i jaki styl jazdy.

Wybór auta: osobówka czy 4×4?

Islandzkie wypożyczalnie oferują od małych miejskich osobówek po duże SUV-y 4×4. W zimie decyzja wpływa nie tylko na komfort, ale i na „margines błędu”.

  • Mała osobówka (2WD): wystarczająca przy trzymaniu się głównych dróg nr 1 i 41, w dobrze odśnieżanych rejonach (Reykjavík, Złoty Krąg, część południa). Sprawdza się przy krótszych wyjazdach, gdy w razie załamania pogody można po prostu przesiedzieć dzień w mieście.
  • SUV 4×4: rozsądne minimum przy ambitniejszych trasach zimą: dłuższe przejazdy po południu, odcinki do Jökulsárlón, ewentualnie wypady na północ czy na Snæfellsnes. Napęd na cztery koła nie jest magiczną tarczą, ale poprawia ruszanie na śliskim, stabilność na miękkim śniegu i manewrowanie przy podjazdach.
  • Większe 4×4, „prawdziwe” terenówki: mają sens przy podróżach z większą liczbą osób i bagażu, gdy kluczowa jest przestrzeń i większy prześwit. Do interioru zimą i tak bez superjeepa z lokalnym przewodnikiem nie wjedziesz.

Przy zimowej objazdówce 7+ dni różnica w komforcie jazdy i poziomie stresu między małą osobówką a stabilnym SUV-em 4×4 jest odczuwalna, szczególnie podczas bocznych wiatrów i na śliskich serpentynach.

Opony zimowe, kolce i łańcuchy

W sezonie zimowym auta z wypożyczalni są wyposażone w opony zimowe, często z kolcami (zwłaszcza poza Reykjavíkiem). Dla kierowcy praktyczne znaczenie ma kilka rzeczy:

  • Kolce poprawiają przyczepność na lodzie, ale nie „odwołują” fizyki – hamowanie na gołoledzi i tak wymaga większego dystansu.
  • Łańcuchów na koła zazwyczaj się nie używa – przy prawidłowych oponach i odpowiednio ostrożnej jeździe są zbędne, a przy złej pogodzie zamiast łańcuchów wchodzi w grę zamknięcie drogi.
  • Jeśli masz wątpliwości co do opon przy odbiorze auta (zużyty bieżnik, nierówne zużycie), zgłoś to od razu – lepiej zmienić egzemplarz na parkingu niż walczyć z poślizgiem na przełęczy.

Ubezpieczenia: co realnie ma znaczenie zimą

Islandia słynie z rozbudowanych opcji ubezpieczeń samochodowych. Zimowy wyjazd to nie czas na oszczędzanie na tych elementach, które chronią przed skutkami silnego wiatru, żwiru i popiołu.

W tym miejscu przyda się jeszcze jeden praktyczny punkt odniesienia: Rzeki w Polsce, które zaskakują: turkusowe odcinki, przełomy i ukryte plaże.

Najważniejsze skróty i opcje (mogą się różnić nazwami między wypożyczalniami):

  • CDW/Collision Damage Waiver: podstawowe ograniczenie odpowiedzialności finansowej za szkody w aucie. Bez tego wkład własny potrafi być bardzo wysoki.
  • SCDW/Super CDW: rozszerzona wersja, która obniża wkład własny w razie szkody. Przy zimowej jeździe zwiększa spokój, bo drobne obcierki czy uszkodzenia zderzaka są realnym ryzykiem.
  • GP/Gravel Protection: zabezpieczenie przed uszkodzeniami od żwiru – odpryski na lakierze i szybie. Na wielu odcinkach poza główną „jedynką” żwir jest normą.
  • Sand & Ash Protection: ochrona przed zarysowaniami lakieru i szyb piaskiem i popiołem, zwłaszcza na południowym wybrzeżu. Zimą ryzyko jest mniejsze niż w suchych, wietrznych dniach jesienią, ale silne wiatry potrafią nieść piasek z czarnych plaż o każdej porze roku.

Brzmi jak katalog sprzedażowy, ale praktyczna zasada jest prosta: przy krótkiej, miejskiej wycieczce zimą można zostać przy CDW + ewentualnie SCDW. Przy dłuższej objazdówce, szczególnie na południu i zachodzie, pakiet z GP i piaskiem/popiołem jest sensowny. Ta decyzja bywa tańsza niż wymiana szyby po jednym dniu silnego wiatru.

Odbiór i zdanie auta: detale, które oszczędzają nerwy

Przy odbiorze samochodu przejdź dokładnie z pracownikiem wokół auta i zrób zdjęcia lub krótkie nagranie wideo: rysy, odpryski, stan felg. Nie jest to brak zaufania, a standard zabezpieczenia obu stron. Zimą część karoserii może być brudna lub oblodzona; w takim przypadku poproś o krótkie mycie lub przynajmniej potwierdzenie aktualnych uszkodzeń w protokole.

Przed wyjazdem z parkingu sprawdź:

  • jak włącza się światła mijania i przeciwmgielne,
  • gdzie są sterowanie ogrzewaniem szyb i lusterek,
  • jak działa tempomat i ogranicznik prędkości (przy długich, śliskich odcinkach pomaga zachować stałą, rozsądną prędkość),
  • czy apka wypożyczalni lub fizyczne dokumenty zawierają numery alarmowe i instrukcję postępowania w razie kolizji.

Podstawowe zasady zimowej jazdy po Islandii

Różnice względem polskiej zimy wynikają głównie z wiatru, izolacji i mniejszej liczby miejsc, gdzie można „zjechać na chwilę”.

  • Prędkość: ograniczenia na znakach to maksimum, nie zalecenie. Przy bocznym wietrze i zamieci 70 km/h na drodze z limitem 90 km/h może być nadal zbyt szybko. Policja i lokalni kierowcy oczekują dostosowania prędkości do warunków.
  • Dystans: trzymanie 2–3 sekund odstępu latem zmienia się zimą w 4–5 sekund lub więcej. Droga hamowania na śliskim jest zupełnie inna.
  • Mosty jednojezdniowe: w wielu miejscach są wciąż w użyciu. Obowiązuje zasada pierwszeństwa dla auta, które jest bliżej mostu. Zwolnij z wyprzedzeniem i jasno sygnalizuj zamiary (kierunkowskaz, światła hamowania).
  • Pobocza i śnieżne „języki”: nie zjeżdżaj na niepewne pobocze, szczególnie przy dużym śniegu – możesz łatwo się zakopać. Postoi wtedy nie tylko twoja załoga, ale czasem i ruch na drodze.

Planowanie trasy dzień po dniu

Najlepszy nawyk zimą: rano, przed wyjazdem, sprawdzać równolegle prognozę pogody (vedur.is) i stan dróg (road.is) dla całej planowanej trasy, a nie tylko najbliższych 20 km.

Przy dłuższych przejazdach (200–300 km dziennie) zakładaj:

  • czas jazdy liczony konserwatywnie: w wielu miejscach średnia prędkość zimą spada do 60–70 km/h mimo limitu 90,
  • co najmniej dwa krótkie postoje techniczne (toaleta, uzupełnienie paliwa, kawa),
  • opcję wcześniejszego zakończenia dnia w jednym z miasteczek po drodze, jeśli warunki się pogorszą.

Odcinki, które latem „robi się” w 3–4 godziny, zimą realnie zajmują 5–6. Ma to znaczenie przy planowaniu noclegów – lepiej nie ustawiać twardego check-inu 250 km dalej, jeśli prognoza zapowiada śnieżycę.

Bezpieczeństwo i wyposażenie „na wszelki wypadek”

Na głównych drogach nigdy nie jesteś całkowicie „w dziczy”, ale przy zaspach i słabej widoczności pomoc może jechać długo. W aucie zimą warto mieć:

  • termos z ciepłym napojem i podstawowe przekąski (batony, orzechy, suszone owoce),
  • dodatkową warstwę odzieży w kabinie, nie w bagażniku (polar, puchówka),
  • czołówkę lub małą latarkę (nie polegaj wyłącznie na telefonie),
  • powerbank i zapasowy kabel do telefonu,
  • skrobaczkę, niewielką szczotkę do śniegu, chusteczki do szyb (parowanie wewnątrz przy kilka razy dziennie otwieranych drzwiach to klasyk),
  • aplikację 112 Iceland skonfigurowaną przed wyjazdem w trasę.

Przy dłuższych przelotach poza obszarem gęstej zabudowy rozsądne jest też zatankowanie, gdy bak spada do połowy – stacje na niektórych odcinkach „grupują się” w miasteczkach, a między nimi bywa długo pusto.

Propozycja trasy 7–8 dni: południowe wybrzeże + Złoty Krąg zimą

Klasyczny, zimowy „pierwszy raz” na Islandii to połączenie Reykjavíku, Złotego Kręgu i południowego wybrzeża aż po lagunę lodowcową Jökulsárlón. Taki układ pozwala poczuć skalę zjawisk: od wulkanów, przez gejzery, po lodowce i czarne plaże.

Założenia trasy i tempo zwiedzania

Przy 7–8 dniach na miejscu (bez wliczania dni przelotu) sensowny jest rytm: 2–3 dni w rejonie Reykjavíku i Złotego Kręgu, 3–4 dni na południowym wybrzeżu i 1 dzień buforowy na powrót lub pogodę. Dzienny przebieg 150–250 km jest realny, jeśli nie planujesz bardziej wymagających trekkingów.

Przy przylocie wcześnie rano i wylocie wieczorem można lekko zagęścić plan, ale zimą lepiej mieć przynajmniej pół dnia „luzu” na wypadek zamknięcia głównej drogi nr 1.

Dzień 1: Reykjavík i pierwsze zetknięcie z zimową aurą

Po odbiorze auta sensowne są lekkie aktywności bez dłuższej jazdy:

  • spacer po centrum Reykjavík, wejście na wieżę Hallgrímskirkja (widok na zatokę i pasmo Esja często w śnieżnej scenerii),
  • krótki wypad na półwysep Seltjarnarnes z latarnią Grótta – przy czystym niebie to dobre, „miejskie” miejsce do obserwacji zorzy, jeśli prognoza na to pozwala,
  • relaks w jednej z miejskich pływalni geotermalnych – tańsza i bardziej lokalna alternatywa dla „wielkich” spa.

Pierwszy dzień dobrze wykorzystać też na przetestowanie auta w kontrolowanych warunkach – noclegi w Reykjavík lub okolicach dają opcję szybkiego powrotu, jeśli wiatr czy śnieg okażą się mocniejsze niż w prognozie.

Do kompletu polecam jeszcze: Rub al Chali: jak wygląda Pusta Ćwiartka i dlaczego budzi respekt podróżników — znajdziesz tam dodatkowe wskazówki.

Dzień 2: Złoty Krąg w zimowej odsłonie

Klasyczna pętla Złotego Kręgu pozostaje wykonalna zimą, lecz wymaga spokojniejszego tempa. W typowym układzie wyruszasz z Reykjavíku rano i odwiedzasz:

  • Park Narodowy Þingvellir: rozpadliskowy krajobraz na styku płyt tektonicznych, często przysypany śniegiem. Ścieżki są utrzymywane, ale mogą być oblodzone – raki nakładane na buty mocno ułatwiają przejścia między punktami widokowymi.
  • Geysir / Strokkur: gejzer Strokkur wyrzuca gorącą wodę mniej więcej co kilka minut. Zimą kontrast pary z mroźnym powietrzem jest spektakularny, ale też powoduje lokalne oblodzenia – ścieżki przy niekorzystnym wietrze bywają śliskie.
  • Gullfoss: potężny wodospad, który zimą częściowo zamarza. Dojście wymaga ostrożności, bo zamrożone bryzgi tworzą szklaną warstwę na barierkach i schodach.

Przy sprzyjającej pogodzie można dorzucić kąpiel w Secret Lagoon w Flúðir – geotermalny basen z mniej komercyjną atmosferą niż wielkie spa. Nocleg tego dnia dobrze zaplanować w rejonie Selfoss / Hella, skracając sobie dystans do dalszej części południowego wybrzeża.

Dzień 3: Południowe wodospady – Seljalandsfoss i Skógafoss

Trzeci dzień to zwykle pierwszy poważniejszy przelot na wschód drogą nr 1. Po ok. 1,5–2 godzinach jazdy docierasz do duetu znanych wodospadów:

  • Seljalandsfoss: zimą nie zawsze dostępny „od tyłu” – ścieżka bywa zamknięta ze względów bezpieczeństwa. Sam widok lodowych nawiewów na ścianach jest jednak imponujący, a krótkie dojście od parkingu wykonalne przy ostrożnym stawianiu kroków.
  • Gljúfrabúi: ukryty w skalnej szczelinie kilkaset metrów od Seljalandsfoss. W zimie dojście może wymagać przeciskania się po śliskich kamieniach i przez wodę; przy oblodzeniu lub wysokim stanie wody czasem lepiej odpuścić.
  • Skógafoss: masywny wodospad u końca doliny rzeki Skógá. Podejście pod samą ścianę oznacza często chmurę lodowatego aerozolu – przy minusowych temperaturach sprzęt i kurtka szybko oblepiają się lodem. Schody na górę mogą być częściowo zasypane, ale zazwyczaj są drożne; wejście wymaga czasu i cierpliwości.

Pomiędzy wodospadami przejazd zajmuje krótko, dlatego przy dobrej pogodzie część osób łączy ten dzień z krótką wizytą przy wraku samolotu DC-3 na Sólheimasandur (kilkukilometrowy spacer po płaskim terenie) lub z pierwszym podejściem pod Reynisfjara. Jeśli śnieg jest głęboki lub wieje, sama droga dojściowa do wraku robi się monotonna i męcząca – w takim scenariuszu lepiej zostawić ją na inny sezon.

Nocleg w rejonie Vík lub kilka–kilkanaście kilometrów za miasteczkiem upraszcza logistykę następnego dnia.

Dzień 4: Czarne plaże, klify i jazda po zaspach śniegu

Odcinek wokół Vík oferuje kilka charakterystycznych miejsc, które zimą prezentują się inaczej niż w letnich folderach:

  • Reynisfjara: czarna plaża z bazaltowymi kolumnami i widokiem na skały Reynisdrangar. Zimą fale bywają jeszcze bardziej zdradliwe – tzw. „sneaker waves” potrafią wciągnąć zlodowaciałe kamienie pod nogami. Nie zbliżaj się do linii wody, nawet jeśli morze wygląda spokojnie.
  • Dyrhólaey: skalisty cypel z łukiem skalnym. Droga na górny parking może być czasem zamknięta przy oblodzeniu lub silnym wietrze, ale dolny punkt widokowy zwykle pozostaje dostępny. Widok na czarną plażę ciągnącą się po horyzont w stronę wschodu robi wrażenie w każdych warunkach.
  • Klify i okoliczne plaże: krótkie spacery po okolicznych ścieżkach są możliwe, o ile śnieg nie zakrywa krawędzi urwiska. Przy słabej widoczności lepiej trzymać się oznakowanych tras.

Po południu wyrusza się zwykle na dłuższy przejazd w stronę obszaru lodowcowego Vatnajökull. Odcinek Vík – Kirkjubæjarklaustur – okolice Skaftafell potrafi być monotonny, za to zimą bywa wietrzny i podatny na zamykanie dróg. Jeśli prognoza pokazuje silne podmuchy i możliwość zamknięć, sensowniejsze jest zakończenie dnia w Kirkjubæjarklaustur, zamiast „cisnąć” do samego Skaftafell.

Dzień 5: Vatnajökull, Skaftafell i laguny lodowcowe

Rejon parku narodowego Vatnajökull daje chyba najbardziej „lodowcowe” wrażenia na tej trasie. Przy 7–8 dniach na Islandii dobrze jest poświęcić tu pełny dzień.

  • Skaftafell: centrum informacji, krótkie szlaki pod czoła jęzorów lodowca i do wodospadu Svartifoss. Zimą część ścieżek bywa zamknięta; szlak do Svartifoss potrafi być śliski, ale zazwyczaj jest do przejścia w rakach.
  • Wycieczka na lodowiec z lokalnym przewodnikiem: zimowe wejścia na lodowiec i do jaskiń lodowych odbywają się wyłącznie z certyfikowanymi operatorami. Dają kontakt z wulkaniczno-lodowym „rdzeniem” Islandii bez ryzyka błądzenia w szczelinach. Rezerwacja z wyprzedzeniem jest tu niemal konieczna.
  • Jökulsárlón: laguna lodowcowa, na której unoszą się góry lodowe oderwane od czoła lodowca Breiðamerkurjökull. Zimą brak rejsów łodzią wcale nie odbiera uroku – kontrast niebieskiego lodu, czarnego piasku i bieli śniegu jest wystarczający.
  • Diamond Beach: czarna plaża, na której lód z laguny wyrzucany jest przez fale. W mroźne dni kawałki lodu mają formę krystalicznych „brył”, mieniących się w niskim słońcu lub w świetle zmierzchu.

Nocleg warto zaplanować w okolicach Jökulsárlón / Höfn lub wrócić na zachód w rejon Skaftafell, zależnie od dalszych planów. Przy 7-dniowej wersji trasy zwykle zawraca się w tym miejscu i zaczyna powrót na zachód.

Dzień 6: Powrót w stronę zachodu i dzień rezerwowy

Droga powrotna wzdłuż południa często odsłania zupełnie inne widoki niż wyjazd – szczególnie gdy zmienia się pogoda. Ten dzień można potraktować elastycznie:

  • wrócić do wybranego miejsca przy lepszej pogodzie (np. drugi raz Jökulsárlón lub Skaftafell przy przejaśnieniach),
  • wpleść dodatkowe krótkie postoje przy mniej znanych punktach widokowych po drodze (małe wodospady, pola lawowe),
  • zatrzymać się ponownie w Vík lub dalej na zachód, by skrócić dystans do lotniska na ostatni dzień.

W praktyce to właśnie ten dzień bywa „zjadany” przez śnieżyce lub zamknięcia dróg – jeśli trzeba przeczekać kilka godzin w miasteczku, nie rozsypuje się wtedy cały plan wyjazdu.

Dzień 7–8: Ostatnie przystanki i powrót

Ostatnie 1–2 dni dają kilka opcji, zależnie od pogody i kierunku, z którego wracasz:

  • krótkie wejście na krater wulkaniczny (np. Kerið przy drodze powrotnej z południa do Reykjavíku),
  • relaks w jednym z popularnych spa geotermalnych w okolicy lotniska (Blue Lagoon lub nowsze alternatywy),
  • dodatkowy wieczór w Reykjavík z polowaniem na zorzę z miejskich punktów widokowych.

Przy rannej godzinie wylotu nocleg tuż przy Keflavíku mocno redukuje stres logistyczny. Zimą przejazd z Reykjavík na lotnisko potrafi zająć więcej czasu niż wynika z map, jeśli rano przejdzie śnieżyca.

Ośnieżony islandzki płaskowyż z oddalonymi górami w zimowym słońcu
Źródło: Pexels | Autor: Þorsteinn Friðriksson

Dłuższa pętla: 10–14 dni śladami wulkanów, gejzerów i lodowców

Przy dodatkowych kilku dniach można rozszerzyć podstawową trasę o półwysep Snæfellsnes, rejon Mývatn i Akureyri lub częściową objazdówkę „jedynką” dookoła wyspy. Zimą pełna pętla wymaga elastyczności i gotowości do zmiany planów z dnia na dzień.

Kluczowe decyzje przy planowaniu dłuższej trasy

Najpierw warto zdecydować, czy priorytetem ma być:

  • bardziej kompaktowa pętla południe + zachód (Snæfellsnes): mniej kilometrów, więcej czasu przy pojedynczych lokalizacjach,
  • ambitniejsza pętla z północą (Mývatn / Akureyri): większa zmienność krajobrazów, lecz dłuższe przeloty i większa wrażliwość planu na warunki drogowe.

Przy 10 dniach na miejscu większość osób decyduje się na południe + zachód, przy 12–14 dniach sensownie można dodać północ, zakładając co najmniej jeden dzień „buforowy”.

Rozszerzenie o Snæfellsnes (zachód)

Snæfellsnes bywa nazywany „Islandią w pigułce” – występują tu klify, plaże, małe wulkany, lawowe pola i lodowiec Snæfellsjökull. Zimą dojazd z Reykjavík zajmuje 2–3 godziny w jedną stronę, zależnie od warunków.

Przy 2–3 dodatkowych dniach układ bywa następujący:

  • Dzień A – przejazd do półwyspu i południowe wybrzeże Snæfellsnes: klify w Arnarstapi i Hellnar, formacje skalne Gatklettur, lawowe pola i widok na lodowiec. Ścieżka między Arnarstapi a Hellnar zimą jest często przechodnia, ale bywa oblodzona – ponownie przydają się raki.
  • Dzień B – zachodni cypel i północne wybrzeże: plaże Djúpalónssandur i Dritvík, punkty widokowe w pobliżu lodowca, później przejazd w stronę Grundarfjörður i słynnej góry Kirkjufell. Zimowe zdjęcia Kirkjufell i wodospadu Kirkjufellsfoss mają zupełnie inny charakter niż letnie – lód i śnieg upraszczają linie w krajobrazie.
  • Dzień C – powrót do Reykjavík lub bezpośrednio w stronę południa: przy dobrej pogodzie można wydłużyć trasę o mniej znane zatoki i małe miejscowości rybackie po drodze.

Kluczowe Wnioski

  • Islandia zimą oferuje bardziej surowy, „kosmiczny” krajobraz i znacznie mniej tłumów niż latem, co sprzyja spokojnemu odbieraniu miejsc typu wodospady czy gejzery.
  • Klasyczne atrakcje – wodospady, gejzery, lodowce – zyskują zimą zupełnie inny charakter: zamarzające kaskady, kontrast gorącej pary na mrozie i głęboki błękit lodu wzmacniają wrażenie „kraju ognia i lodu”.
  • Zima daje dostęp do unikalnych aktywności (jaskinie lodowe, skutery śnieżne na lodowcach, psie zaprzęgi) oraz lepsze warunki do obserwacji zorzy polarnej, przy często niższych cenach noclegów niż w szczycie lata.
  • Główne ograniczenia zimy to krótki dzień, gwałtowna i zmienna pogoda, zamknięte drogi w interiorze oraz wyższy koszt wynajmu solidnego auta 4×4 z dobrym ubezpieczeniem.
  • Zimowa objazdówka ma sens dla osób, które potrafią jeździć w trudnych warunkach, akceptują elastyczny plan i jadą po mocne wrażenia przyrodnicze, a nie po szybkie „odhaczanie” maksymalnej liczby atrakcji.
  • Lato będzie lepszym wyborem dla tych, którzy nie chcą prowadzić zimą, źle znoszą mróz i wiatr lub planują długie trekkingi po interiorze oraz bardzo intensywne tempo zwiedzania.
  • Bibliografia i źródła

  • The Rough Guide to Iceland. Rough Guides (2020) – Przewodnik po Islandii, sezonowość, trasy objazdowe, Ring Road
  • Lonely Planet Iceland. Lonely Planet (2022) – Informacje praktyczne: zimowe warunki, atrakcje, planowanie tras
  • Iceland Road Conditions and Weather. Icelandic Road and Coastal Administration – Oficjalne dane o zimowych zamknięciach dróg i warunkach jazdy