Witaj!
Nazywam się Paulina i miło mi Cię powitać w moim makijażowym świecie. Znajdziesz tu nie tylko wpisy na temat makijażu, ale także pielęgnacji różnych obszarów ciała. Nie zabraknie tu również wpisów o tematyce lifestylowej.
CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ?
CZYTAJ WIĘCEJ
  • 1
    ULUBIEŃCY
    Chcesz się dowiedzieć, jakie kosmetyki najlepiej sprawdziły mi się w danym miesiącu?
    Czytaj więcej
  • 2
    RECENZJE
    Uwielbiam testować nowe kosmetyki! Często zdarza mi się pisać także o innych rzeczach... Jesteś ciekawy/-a?
    Czytaj więcej
  • 3
    PIELĘGNACJA
    Pielęgnacja to ważna sprawa. Za nią kryje się wiele ciekawych produktów. Koniecznie sprawdź, co udało mi się przetestować w tej kategorii.
    Czytaj więcej

DENKO KOSMETYCZNE: Grudzień 2020 i Styczeń 2021

Hej! Kończy się już pierwszy tydzień lutego, pora więc podsumować moje ostatnie zużycia. W grudniu udało mi się zdenkować może ze dwa produkty, góra trzy, stąd postanowiłam zrobić jeden wpis, w którym opiszę Wam produkty, które udało mi się wykorzystać do dna w grudniu i styczniu. Jestem z siebie naprawdę dumna, ponieważ pierwszy raz w życiu mam tak, że czuję potrzebę dokładnego zużycia produktu. Czasami niektóre kosmetyki nudziły mi się i szybko je wymieniałam, zapominając o tych już otwartych. Teraz mimo, iż zdarza mi się testować dwa produkty tego samego rodzaju, to staram się ułożyć pielęgnację lub makijaż w taki sposób, aby oba kosmetyki zużyć do końca. Styczeń był dla mnie łaskawy pod tym względem i uzbierało mi się łącznie 14 opakowań. Jeżeli jesteście zainteresowani, jakie produkty skończyły mi się w grudniu i styczniu, to nie zwlekajcie i przechodźcie do dalszej części wpisu. 

KOSMETYKI DO MAKIJAŻU

Eveline - Podkład Wonder Match

Kupiłam ten podkład skuszona wieloma pozytywnymi opiniami. Wybrałam odcień 05, czyli najjaśniejszy z gamy. Był to dobry wybór, ponieważ bardzo ładnie zgrał się z kolorytem mojej skóry twarzy. Myślę, że gdyby nie to, iż był promowany, jako luksusowy i wyjątkowy produkt, moja opinia o nim byłaby lepsza. Podkład bardzo ładnie wyglądał od razu po nałożeniu, bardzo dobrze też zgrywał się z moim sypkim pudrem Bell. Jego krycie określiłabym jako średnie, z możliwością budowania. Ładnie pachniał i dobrze się rozprowadzał po twarzy. Nie zapchał mnie, ani nie wysuszał. Jego największą wadą jest jednak trwałość. Bardzo szybko znikał z twarzy, zwłaszcza z nosa i okolicy O ile z nosa, zawsze najszybciej znika mi podkład, zwłaszcza teraz, kiedy nosi się maseczki, to jednak w okolicy przy nosie, oczekuję lepszej trwałości. Czy do niego wrócę? Nie wiem. Jeżeli akurat w drogerii nie będzie mojego ulubionego podkładu, istnieje szansa, że sięgnę po ten, aby mi go zastąpił, póki nie kupię swojego ulubieńca.
Recenzja: TUTAJ

KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI TWARZY

Garnier - Płyn micelarny 3w1 do skóry wrażliwej

Używałam wiele płynów micelarnych, ale zawsze wracam do tego. Obecnie nie korzystam z niego jako kosmetyku do zmywania całego makijażu. Natomiast ranem wykonuję nim wstępne oczyszczenie skóry z brudu i pozostałości po nocnej pielęgnacji (podobnie wieczorem, jeżeli nie mam makijażu), a podczas demakijażu zmywam nim makijaż oczu i ust. Bardzo dobrze radzi sobie z mocnymi pomadkami, jak Maybelline - Super Stay Matte Ink oraz wodoodpornym makijażem oczu. Nie podrażnia mojej skóry, ani delikatnych, wrażliwych oczu. Myślę, że mimo chęci testowania innych produktów tego typu, zawsze rzadziej lub częściej, będę do niego wracać.
Recenzja: TUTAJ

Fluff - Balsam do demakijażu Maliny z migdałami

Mam nadzieję, że kiedy widzicie zdjęcie tego produktu w moich wpisach, to nie przewijacie dalej. Tak, tak... bardzo często się tu pojawiał (chyba w każdym denku), ponieważ idealnie sprawdza się w swojej roli. Maliny z migdałami to moja ulubiona kompozycja zapachowa, chociaż ze względu na mocno wyczuwalną słodycz, może odstraszyć wrażliwców. Balsam ten sprawdza się u mnie jako kosmetyk do demakijażu reszty twarzy - zmywam nim podkład i inne produkty, które nakładam na twarz. Świetnie rozpuszcza makijaż, bez względu na to, jak bardzo trwałe kosmetyki, zostały przeze mnie użyte. Z łatwością zmywa się za pomocą wody. Warto jednak pamiętać, że jest to cały czas I etap oczyszczania i należy po nim użyć żelu lub pianki. W kolejnym denku raczej nie będzie tego kosmetyku, ponieważ aktualnie testuję inny, ale mam go już w swoim koszyku w drogerii internetowej. 
Recenzja: TUTAJ

Soraya Plante - Roślinna esencja tonizująca

Linia Soraya Plante to dla mnie wielkie odkrycie w kwestii pielęgnacji twarzy. Poza wspomnianą esencją używałam już pianki do mycia twarzy, płynu micelarnego oraz kremów na dzień i na noc. Każdy z tych kosmetyków ma delikatny, naturalny zapach. Mimo braku mocno wyczuwalnych nut po powąchaniu esencji od razu czuć orzeźwienie. Podobne odczucia towarzyszą podczas jej nakładania. Tonizowanie to bardzo ważny etap pielęgnacji twarzy. Po myciu należy przywrócić skórze naturalne pH i moim zdaniem ten produkt działa tu tak, jak powinien. Esencja daje uczucie świeżości, a ewentualne ściągnięcie znika zaraz po przesunięciu płatka nasączonego tym produktem. Nawet dziś, będąc w Rossmannie zastanawiałam się nad jej zakupem. Stwierdziłam, jednak, że mam inny produkt do testowania i póki co muszę być bardziej rozsądna, jeżeli chodzi o kupowanie. Na pewno jednak, kiedy zużyję posiadane kosmetyki, ponownie kupię tę esencję tonizującą. 

Oleiq - Hydrolat Lawendowy

Oleiq to marka, która zainteresowała mnie swoim wyglądem oraz szeroką ofertą produktów. Marka ta posiada wiele ciekawych hydrolatów, z których udało mi się przetestować już trzy. Lawenda to ostatni z nich. Jeżeli chodzi o zapach to najmniej mi się podobał, gdyż jest dość intensywny i moim zdaniem specyficzny. Po czasie przyzwyczaiłam się i udało mi się zużyć ten hydrolat do końca. Atomizer świetnie radzi sobie z rozpyleniem mgiełki - jest delikatna i obejmuje całą twarz. Ponadto woda ta bardzo dobrze odświeża i pielęgnuje skórę. Świetnie się sprawdza jako baza pod resztę kosmetyków pielęgnacyjnych, podbijając ich działanie. Na tę wersję zapachową raczej się nie skuszę, ale z chęcią przetestuję pozostałe. Obecnie mam wielką ochotę na wypróbowanie wody malinowej.
Recenzja: TUTAJ

Soraya Plante - Naturalnie ujędrniający krem na noc

Z tym kremem od razu było mi nie po drodze, ponieważ byłam przekonana, że jest kremem na dzień. Później, gdy zaczęłam go używać rozczarowała mnie jego lekka konsystencja, trudność w rozprowadzaniu po twarzy oraz uczucie niedostatecznego nawilżenia, nawet po dołożeniu produktu. Nawet na chwile odstawiłam go na bok, ale chcąc dobrze Wam zrecenzować ten produkt, stwierdziłam, że muszę na nowo się z nim poznać. Nie za wiele się zmieniło, ale po czasie przyzwyczaiłam się do używania go. Zwłaszcza, że rano skóra po nim była dobrze nawilżona i sprężysta. Nie powodował też niedoskonałości. Był całkiem ok, ale raczej do niego nie wrócę, ze względu na odczuwany przeze mnie dyskomfort podczas stosowania go.
Recenzja: TUTAJ

Jadwiga - Polska papka do cery trądzikowej

Praktycznie każdy z nas od czasu do czasu ma pojedyncze wypryski. Trudno jest powstrzymać się od wyciskania ich, a i niełatwo pogodzić się z ich wyjściem na światło dzienne. Osobom, które nie boją się wysuszenia skóry, idealnie sprawdzi się prezentowana przeze mnie papka. Jej zadaniem jest zasuszenie oraz wyciszenie widocznych zmian. Stosuję ją punktowo na noc i to nie sama, ponieważ mój chłopak także się z nią bardzo polubił. Papka zasusza powstałe zmiany oraz przyspiesza ich gojenie się. Zdarza się, że nałożę ją poza obszar nieprzyjaciela, ale nie zauważyłam, aby skóra w tym miejscu była bardziej wysuszona. Jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku i mam już nową sztukę, tym razem 110 ml.

KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI CIAŁA

Isana - Olejek pod prysznic

Nie spotkałam się chyba z żadną osobą, która używałaby tego olejku zgodnie z jego przeznaczeniem. Zaklasyfikowałam go jako produkt do pielęgnacji ciała, ponieważ z założenia nim jest. Ja stosuję go do mycia pędzli i gąbeczek do makijażu. Dobrze radzi sobie z rozpuszczaniem nawet bardzo mocnego podkładu i korektora. Minusem może być to, że poza wręcz idealnym doczyszczeniem akcesoriów do makijażu, może rozpuścić klej, trzymający włosie. No i nieprzyjemnie pachnie. Chociaż i tak lepiej niż w starej wersji. Teraz ten zapach jest całkiem znośny. Mimo wszystkich jego wad bardzo go lubię i od paru lat ciągle go używam. 

Ecodenta - Pasta do zębów z węglem drzewnym

Pasta przyciągnęła mnie do siebie swoim czarnym kolorem. Uwielbiam wszystko co czarne, więc jak mogłabym nie wypróbować czarnej pasty do zębów. Z założenia ma być ona wybielająca, jednak czy taka jest? Moim zdaniem dobrze doczyszcza zęby oraz odświeża jamę ustną. Ma bardzo delikatny miętowy smak, który nie przyprawia nas o pieczenie języka, a tym samym jest wyczuwalny w ustach. Efekt wybielenia zawdzięczamy tu jednak nie cudownemu działaniu pasty, a raczej kontrastowi, jaki pozostaje na zębach po jej użyciu. Tak, czy siak lubię tę pastę i mimo tego, że na blogu opisałam ją po współpracy ze sklepem internetowym, to nie była to moja pierwsza sztuka tego produktu. Nie jest to mój pierwszy wybór podczas zakupów produktów przeznaczonych do higieny jamy ustnej, ale zdarza mi się do niej wracać.
Recenzja: TUTAJ

Fluff - Balsam pod prysznic Banany i migdały

Balsam ze względu na dość gęstą konsystencję bardzo przyjemnie rozprowadzało się po skórze. Słodki zapach banana połączonego z migdałami również umilał poranną i wieczorną toaletę. Produkt ten dobrze nawilżał skórę, nie podrażniał oraz dobrze domywał. Plusem jest iż jego zapach długo utrzymywał się na skórze. Do poprawy na pewno jest sposób aplikowania, gdyż butelka ta nie zawiera dozownika, przez co można wylać za dużo produktu. Bardzo się cieszę, że mogłam wypróbować ten kosmetyk, jeżeli nie używaliście tego typu kosmetyku zachęcam Was do przetestowania. Jednak moim zdaniem jest do jedynie taka ciekawostka i ja raczej nie kupię drugi raz. Jeśli dostanę na prezent na pewno nie wyrzucę i nie oddam, ale przez dość wysoką cenę, nie czuję się zachęcona do ponownego zakupu. 
Recenzja: TUTAJ

Dove - Żel pod prysznic Migdały i magnolia

Tutaj krótko, zwięźle i na temat: dove to moje ulubione żele pod prysznic. Mają bardzo przyjemną kremową konsystencję, dzięki której skóra na ciele nie jest przesuszona. Produkt ten występuje w wielu wariantach zapachowych, co również jest jego ogromną zaletą. Wersję migdały i magnolia miałam już kilka razy. Jest delikatna i otulająca jednocześnie. Tym razem jednak bardzo się męczyłam jej używaniem i nie mogłam się doczekać aż się skończy. Póki co muszę od niej odpocząć. Na szczęście miałam w zapasie inny zapach i od razu odczułam ulgę. 

Soraya Plante - Naturalnie złuszczający scrub do ciała z wyciągiem z owsa

Naturalny, cukrowy peeling do ciała, który dobrze radzi sobie z pozbyciem się martwego naskórka. Ładnie pachnie - delikatnie i niedusząco. Ma dość zbitą konsystencję, która nie rozpada się podczas nakładania, dzięki czemu ma się ogromny komfort podczas rozprowadzania go. Mimo dość sporych drobin cukru nie rani skóry i jej nie podrażnia. Pozostawia za to efekt wygładzenia i nawilżenia. Minusem jest, że jest naprawdę strasznie mało wydajny. Na pewno zastanowię się jeszcze nad jego zakupem.

Pilarix - Krem mocznikowy

Moje odkrycie życia, jeżeli chodzi o nawilżenie i wygładzenie skóry ciała. Zapobiega wrastaniu włosków oraz zmiękcza skórę. Jest to krem o gęstej konsystencji, która dla niektórych może być zbyt kłopotliwa w rozprowadzaniu. Mam jednak wrażenie, że producent i tak na przestrzeni lat nieco ją ulepszył, ponieważ aplikacja zdaje się łatwiejsza niż kilka lat temu. Zapach też często jest oceniany za niezbyt ładny, a i tu wydaje mi się doszło do zmian na lepsze. Przyznam jednak, ze dzięki naprawdę dobremu działaniu tego produktu nigdy ani konsystencja, ani zapach mi nie przeszkadzały. Zużyłam już multum opakowań i na pewno wiele jeszcze przede mną.

KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI WŁOSÓW

OnlyBio - Szampon nawilżający do suchej i podrażnionej skóry głowy

Tutaj denka dokonałam nie ja a mój ukochany, który zakochał się w zapachu mango. Początkowo tylko ja używałam tego szamponu, jednak robiłam to na zmianę z innymi i tak sobie stał i czekał aż w końcu nadejdzie jego dzień. Moim zdaniem szampon jest ok, ale nie robi efektu wow. Nie zauważyłam nawilżenia oraz ukojenia skóry głowy. Moja mama, której go poleciłam, jako fajny łagodny szampon drogeryjny, czuła wręcz, że skalp ją po nim swędzi. U siebie nie zauważyłam wzmożonego swędzenia, jednak przypadek mojej mamy pokazuje, że warto być ostrożnym w jego używaniu. Mój Kuba, jak to facet, korzystał z tego szamponu, jak z produktu 8w1, czyli mył nim wszystko, co się tylko da i nie zauważył ani podrażnienia, ani swędzenia. Cieszył się za to czystą skórą w każdym miejscu i cudnym zapachem. Dla siebie raczej nie kupię, bo mam lepsze szampony, ale jeżeli ukochany sobie zażyczy to jak najbardziej, ten produkt jeszcze nas odwiedzi. 

To już wszystkie moje zużycia z ostatnich dwóch miesięcy. Znacie, któryś ze wspomnianych przeze mnie kosmetyków? Jak Wam idzie denkowanie? Dajcie znać w komentarzach.

Zapraszam do obserwowania mnie na IG https://instagram.com/wrrau oraz do polubienia strony na FB https://facebook.com/dramabeautyy



Komentarze

  1. Całkiem ładne denko.
    Coś jest w tym micelu z Garnier, bo ja testuję różne, a zawsze finalnie do niego wracam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z zaprezentowanego denka najbardziej zaciekawił mnie jeden produkt: Fluff - Balsam do demakijażu Maliny z migdałami! :) Bardzo chciałabym go przetestować.
    Pozdrawiam serdecznie kochana!

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem zacne denko :) W grudniu też miałam bardzo małe zużycie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Loved your products! Thanks for sharing! <3

    www.pimentamaisdoce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Marka Soraya jest nadal obca w moim kraju, ale myślę, że formuła kosmetyków jest dobra.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne denko :) Znam pierwszy podkład, lubię do niego wracać:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Już od jakiegoś czasu chcę wypróbować ten balsam do demakijażu i w końcu chyba go kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię żele Dove. Zresztą tak jak micele Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Spore denko, też bardzo lubię ten płyn Garnier
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. zainteresowała mnie ta papka do cery trądzikowej i balsam do demakijażu;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Płyn micelarny Garniera znam i bardzo lubię. O podkładzie Wonder Match słyszałam sporo dobrego, ale nie wiem jeszcze czy się na niego skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe denko. Z kosmetyków miała tylko płyn Garnier :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na prawdę sporo ciekawych produktów, wiele z nich mam w planach sprawdzić - balsam fluff, krem Soraya czy hydrolat oleiq :) Miałam z kolei płyn garniera i żel Dove - oba niby ok, ale nie rozumiem do końca fenomenu. Co do żeli jeszcze to mi nie pasują do końca zapachy, miałam mandarynkę - na początku była super, ale po koniec już mnie męczyła :D Znam też peeling Soraya - jeden z moich ulubionych, chociaż porzeczka zdecydowanie lepsza. Jak nie miałaś to polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam żadnego kosmetyku z Twojego denka ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię ten podkład Eveline :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem chyba jedyną osobą, której ten olejek Isana się nie sprawdził do mycia pędzli🙊 za to peeling Soraya bardzo polubiłam, chociaż ja mam akurat wersję z czarną porzeczką 😉

    OdpowiedzUsuń
  17. Wczoraj właśnie użyłam po raz pierwszy podkładu Eveline. Bardzo ładnie wygląda na skórze, ale miałam wrażenie, że aktualnie mam trochę za suchą cerę, aby go używać. Potrzebuję czegoś bardziej nawilżającego.

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałam płyn micelarny z Garniera:) Bardzo fajny był i też często do niego wracam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mi ta papka się w ogóle nie sprawdziła :)
    „Zapraszam także do siebie na nowy post - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  20. Balsam do makijażu marki Fluff mnie zaciekawił, ostatnio używałam od nich balsam do ciała i jestem zachwycona. Hydrolaty lawendowe uwielbiam, ale tego jeszcze nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja ostatnio otwarłam nowe kosmetyki, więc niema puki co denkować :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Z tego wszystkiego miałam płyn micelarny z Garniera i był ok.
    Moje odkrycie roku to zdecydowanie rękawiczka do demakijażu od GLOV. Na pewno już ze mną zostanie. https://glov.co/pl/produkt/demakijaz/original/rekawiczka-do-demakijazu-cery-mieszanej-glov-on-the-go-w-eko-opakowaniu/

    OdpowiedzUsuń
  23. denko godne podziwu:D moje jest nieco mniej epickie... tak że nawet go nie fotografuję;p

    OdpowiedzUsuń
  24. Używałam kiedyś tego płynu micelarnego z Garnier i tego go bardzo lubiłam.
    Pozdrawiam i zapraszam na nowy post :) jusinx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  25. A lot of interesting things have ended! I also love micellar water Garnier

    OdpowiedzUsuń
  26. W takim razie będę pierwszą osoba, która powie, że stosowała olejek z Isany zgodnie z jego zastosowaniem i to w starej śmierdzącej wersji ;)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Cieszę się, że tu jesteś!
Koniecznie pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza.
Miło mi będzie, jeśli również zaobserwujesz mój blog - koniecznie daj o tym znać, a odwdzięczę się tym samym :)
Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować napisz: dramabeautyy@gmail.com